Jak to działa
Codziennie nasz system czyta nagłówki z kilkunastu polskich redakcji, od lewej, przez centrum, po prawą stronę sceny. Porównujemy, jak to samo wydarzenie opisują różne media, odrzucamy emocje i publicystykę, a zostawiamy fakty. Każdy miernik tłumaczymy tu prostym językiem, bez gwiazdek i drobnego druku.
Beznamiętne streszczenie wydarzenia
Co pokazuje: Krótkie, spokojne podsumowanie tego, co się faktycznie wydarzyło, w trzech akapitach.
Co bierzemy pod uwagę: Nasz system zestawia nagłówki ze wszystkich stron i wyciąga wspólne fakty. Wyrzuca przymiotniki, straszenie i oceny. W ostatnim akapicie zwraca uwagę, jak media próbują podkręcić temat.
Temperatura emocji w nagłówkach, od 0 do 10
Co pokazuje: Jak bardzo media grają na emocjach. To nie jest ocena wagi tematu, tylko tego, jak dramatycznie jest opisywany.
Skala: Od 0 do 4 to spokojna relacja, od 4 do 7 podwyższone emocje, od 7 do 10 dramatyzowanie i granie na strachu oraz złości.
Co bierzemy pod uwagę: Nasycenie nagłówków słowami wywołującymi emocje, wykrzyknikami, clickbaitem i wyolbrzymieniami.
Kto o tym pisze
Co pokazuje: Jaka część relacji o danym temacie pochodzi z mediów lewicowych, centrowych i prawicowych.
Co bierzemy pod uwagę: Każde źródło ma przypisaną orientację (na podstawie linii redakcyjnej i właściciela). Liczymy, ile procent relacji dają poszczególne strony. Duża przewaga jednej strony oznacza, że to temat „ich”.
Kto celowo przemilcza temat
Co pokazuje: Sytuację, w której jedna strona wyraźnie milczy o wydarzeniu, o którym głośno piszą inni.
Co bierzemy pod uwagę: Porównujemy, kto podejmuje temat, a kto go pomija. Jeśli jedna strona ewidentnie go nie zauważa, zapala się „Ślepy Punkt”. Gdy piszą wszyscy, wskaźnik się nie pojawia.
Jakich sztuczek użyto
Co pokazuje: Konkretne chwyty perswazyjne, których używają obie strony, by wpłynąć na czytelnika.
Co bierzemy pod uwagę: Clickbaitowe słowa, granie na emocjach, przemilczenia oraz sugestywne, jednostronne przedstawianie sprawy.
Uczciwie: to narzędzie, nie wyrocznia
Wskaźniki wyliczamy automatycznie na podstawie nagłówków. To ma Ci pomóc w szybkiej orientacji, a nie zastąpić własnego myślenia. Możliwe są błędy i uproszczenia, dlatego zawsze pokazujemy oryginalne źródła, żebyś mógł kliknąć i wyrobić własne zdanie. Zasada jest jedna: mniej emocji, więcej faktów.
